Problemem nie jest dziś brak ludzi w IT. Problemem jest brak właściwych kompetencji we właściwym momencie

Jeszcze kilka lat temu rozmowa o brakach kadrowych w IT była stosunkowo prosta. Firmy rosły, przybywało projektów, więc potrzebowały kolejnych developerów, testerów, administratorów czy analityków. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Rynek nie rekrutuje już wszystkiego i wszystkich, przedsiębiorstwa ostrożniej podchodzą do zwiększania zatrudnienia, część prostszych zadań przejmuje automatyzacja i sztuczna inteligencja, a mimo to w wielu projektach nadal bardzo trudno znaleźć osoby z konkretnym doświadczeniem.

I właśnie ta pozorna sprzeczność wydaje mi się jednym z ciekawszych zjawisk na rynku IT w 2026 roku. Problem coraz rzadziej polega bowiem na tym, że firmie po prostu brakuje ludzi. Znacznie częściej brakuje jej określonej kompetencji, dokładnie w tym momencie, w którym jest ona potrzebna do realizacji konkretnego projektu.

Rekrutacja hamuje, ale problem kompetencji nie znika

Najnowsze dane ManpowerGroup dobrze pokazują tę sytuację. W badaniu „Niedobór talentów 2026” 57% polskich pracodawców deklaruje trudności ze znalezieniem osób posiadających odpowiednie kompetencje. W sektorze informacji i komunikacji problem ten wskazuje aż 67% organizacji. Jednocześnie firmy technologiczne znacznie ostrożniej podchodzą dziś do zwiększania zatrudnienia i coraz częściej zakładają utrzymanie obecnej wielkości zespołów.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że te dwa zjawiska sobie przeczą. Skoro firmy mają trudności ze znalezieniem ludzi, dlaczego jednocześnie ograniczają rekrutację? Moim zdaniem odpowiedź jest dość prosta. Organizacjom coraz rzadziej brakuje po prostu kolejnego pracownika IT. Znacznie częściej potrzebują kogoś o konkretnym doświadczeniu, do określonego projektu, na określonym etapie i nie zawsze na kilka kolejnych lat.

To zupełnie inny problem niż klasyczny niedobór pracowników.

Europa ma więcej specjalistów IT, ale nadal nie tam, gdzie są najbardziej potrzebni

Według Eurostatu w 2025 roku w Unii Europejskiej pracowało około 10,45 miliona specjalistów ICT, czyli około 5% wszystkich zatrudnionych. W ciągu ostatniej dekady ich udział w rynku pracy wyraźnie wzrósł, ale jednocześnie tempo wzrostu liczby specjalistów zaczęło zwalniać.

Jeszcze ciekawsze są jednak dane dotyczące konkretnych kompetencji. W raporcie Linux Foundation „State of Tech Talent Europe 2026” prawie połowa badanych europejskich organizacji wskazuje niedobór zasobów w obszarze cybersecurity i compliance. Podobna skala problemu dotyczy AI i ML engineering oraz operations. Duże niedobory występują również w FinOps, platform engineering i cloud computing.

To dobrze pokazuje zmianę zachodzącą na rynku. Firma może zatrudniać kilkuset specjalistów IT i jednocześnie nie mieć osoby, która potrafi zaprojektować bezpieczne środowisko Kubernetes, przygotować architekturę danych pod rozwiązanie wykorzystujące AI, przeprowadzić migrację do Azure albo przygotować organizację do określonych wymagań bezpieczeństwa.

W takim przypadku problemem nie jest liczebność zespołu. Problemem jest dostęp do właściwej wiedzy dokładnie wtedy, kiedy jest ona potrzebna.

AI nie usuwa problemu kompetencji, tylko przyspiesza jego zmianę

Wokół sztucznej inteligencji nadal funkcjonują dwie skrajne narracje. Według jednej AI za chwilę zastąpi ogromną część specjalistów IT, według drugiej właściwie nic się nie zmieni. Rzeczywistość wygląda jednak znacznie bardziej interesująco.

Linux Foundation wskazuje, że europejskie organizacje spodziewają się w 2026 roku dodatniego wpływu AI na zatrudnienie technologiczne netto. Jednocześnie właśnie AI engineering, cyberbezpieczeństwo i infrastruktura potrzebna do wdrażania rozwiązań AI należą dziś do obszarów, w których kompetencji brakuje najbardziej.

Do podobnych wniosków dochodzi PwC. Analiza ponad miliarda ogłoszeń o pracę pokazała, że w zawodach najbardziej wystawionych na wpływ AI wymagane kompetencje zmieniają się ponad dwa razy szybciej niż w zawodach, które od tej technologii zależą w mniejszym stopniu.

To ważna obserwacja, ponieważ pokazuje, że AI nie musi w prosty sposób zmniejszać zapotrzebowania na specjalistów. Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że będzie szybko zmieniało profil potrzebnych kompetencji. Ktoś nadal musi przygotować dane, zaprojektować architekturę, zabezpieczyć środowisko, kontrolować koszty infrastruktury, zintegrować nowe rozwiązania z istniejącymi systemami i później je utrzymywać.

W efekcie firmy mogą potrzebować mniej osób do wykonywania części tradycyjnych zadań, ale jednocześnie znacznie szybciej będą potrzebowały ludzi posiadających kompetencje, których jeszcze kilka lat wcześniej w ich organizacji praktycznie nie było.

Polska ma tutaj dodatkowe wyzwanie

W raporcie Digital Decade 2026 Komisja Europejska zwraca uwagę, że pula specjalistów ICT w Polsce pozostaje w stagnacji. Jednocześnie nasz kraj nadal ma sporo do nadrobienia w zakresie cyfryzacji przedsiębiorstw i wykorzystywania bardziej zaawansowanych technologii, szczególnie w sektorze małych i średnich firm.

Powstaje więc sytuacja, która z punktu widzenia przedsiębiorstw jest dość wymagająca. Z jednej strony firmy mają wdrażać sztuczną inteligencję, zwiększać wykorzystanie chmury, rozwijać obszar danych, automatyzować procesy i podnosić poziom cyberbezpieczeństwa. Z drugiej strony liczba specjalistów posiadających najbardziej poszukiwane kompetencje nie rośnie w tempie odpowiadającym tym potrzebom.

To nie jest zresztą wyłącznie polski problem. World Economic Forum w „Future of Jobs Report 2025” wskazuje, że 63% pracodawców traktuje lukę kompetencyjną jako jedną z głównych barier transformacji biznesowej. Jednocześnie prawie 40% umiejętności potrzebnych w pracy ma zmienić się do 2030 roku, a wśród obszarów najszybciej zyskujących na znaczeniu znajdują się AI i big data, sieci i cyberbezpieczeństwo oraz szeroko rozumiane kompetencje technologiczne.

Jeżeli te prognozy się potwierdzą, organizacje będą musiały nauczyć się nie tylko rekrutować, ale przede wszystkim znacznie szybciej pozyskiwać i przesuwać kompetencje tam, gdzie w danym momencie są najbardziej potrzebne.

Czy każdą potrzebną kompetencję trzeba zatrudniać na stałe?

Nie oznacza to oczywiście, że firmy powinny rezygnować z własnych zespołów IT. Wręcz przeciwnie. W wielu organizacjach wiedza o architekturze, systemach, procesach i biznesie ma strategiczne znaczenie i powinna pozostawać wewnątrz firmy. Outsourcing nie powinien być próbą zastępowania wszystkiego, co znajduje się wewnątrz organizacji.

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy każdą nową potrzebę próbujemy rozwiązać poprzez kolejny etat.

Firma może przez sześć miesięcy potrzebować architekta Azure, ponieważ prowadzi konkretną migrację. W innym projekcie może zabraknąć dwóch DevOpsów potrzebnych do uporządkowania środowiska Kubernetes i procesów CI/CD. Przed audytem bezpieczeństwa potrzebny będzie specjalista cybersecurity, a projekt AI może wymagać Data Engineera albo kompetencji MLOps. Za kilka czy kilkanaście miesięcy część tych potrzeb może zniknąć, a w ich miejsce pojawią się zupełnie inne.

Próba zbudowania na stałe zespołu obejmującego każdą możliwą specjalizację jest niezwykle kosztowna, a w wielu organizacjach po prostu nie ma biznesowego uzasadnienia. Z drugiej strony czekanie kilku miesięcy na zakończenie klasycznej rekrutacji również może być kosztowne.

Największy koszt często powstaje właśnie podczas czekania

W dyskusjach o specjalistach IT dużo czasu poświęcamy stawkom, wynagrodzeniom i kosztom rekrutacji. Znacznie rzadziej próbujemy policzyć, ile rzeczywiście kosztuje organizację brak konkretnej kompetencji przez kolejne tygodnie.

Jeżeli w zespole przez dwa miesiące brakuje potrzebnej osoby, jej zadania przecież nie znikają. Najczęściej przejmują je inni członkowie zespołu. Senior developer poświęca czas na infrastrukturę zamiast na rozwój produktu, architekt angażuje się w bieżącą operację, CTO zaczyna schodzić do zadań projektowych, a część backlogu zostaje przesunięta. W którymś momencie zaczynają przesuwać się także terminy.

Kosztem nie jest więc wyłącznie nieobsadzone stanowisko. Jest nim również czas innych osób, wolniejsze tempo pracy, rosnące ryzyko projektu, a czasami również opóźnione wdrożenie rozwiązania, które miało przynosić firmie przychód albo oszczędności.

Dlatego przed rozpoczęciem kolejnej dyskusji o tym, czy stawka specjalisty powinna być o kilka procent niższa, warto czasem policzyć coś zupełnie innego: ile kosztuje organizację miesiąc, w którym tej osoby w projekcie nie ma.

Outsourcing IT powinien być zarządzaniem dostępem do kompetencji

Właśnie dlatego coraz mniej przekonuje mnie patrzenie na outsourcing czy body leasing wyłącznie jako na sposób wynajęcia programisty. Dojrzały outsourcing powinien być przede wszystkim sposobem zarządzania dostępem do kompetencji, których organizacja nie musi albo nie może posiadać na stałe.

Firma zachowuje własny zespół, wiedzę o swoim biznesie, architekturze i procesach, ale jednocześnie ma możliwość szybkiego uzupełnienia go o ludzi potrzebnych w konkretnym momencie. Czasami będzie to jeden architekt, w innym przypadku developer Java, a jeszcze kiedy indziej cały zespół związany z Data, DevOps, Kubernetes czy cyberbezpieczeństwem.

W tym miejscu pojawia się też zasadnicza różnica pomiędzy partnerem technologicznym a firmą, która ogranicza swoją rolę do przesyłania CV. Jeśli klient mówi, że potrzebuje trzech developerów, warto najpierw zrozumieć, dlaczego ich potrzebuje, co dzieje się w projekcie, jakie są terminy i co rzeczywiście blokuje dalszą realizację. Czasami odpowiedzią rzeczywiście będzie trzech dodatkowych developerów. Innym razem może się okazać, że źródłem problemu jest architektura, infrastruktura, brak automatyzacji albo kompetencja, której wcześniej nikt nie brał pod uwagę.

W ten sposób patrzymy na to w Sorigo

W Sorigo właśnie w taki sposób podchodzimy do współpracy z klientami. Możemy uzupełnić istniejący zespół pojedynczym specjalistą, ale możemy również zbudować cały zespół potrzebny do realizacji określonego projektu. Pracujemy między innymi w obszarach Cloud i Cloud Native, Kubernetes i DevOps, AI i Data, cybersecurity, developmentu, architektury, analizy oraz QA.

Nie chodzi nam o zastępowanie wewnętrznych zespołów klientów. Chodzi o to, aby organizacja nie musiała zatrzymywać projektu tylko dlatego, że w danym momencie nie posiada wewnętrznie określonej kompetencji.

Rynek technologiczny będzie się nadal zmieniał i wszystko wskazuje na to, że tempo tych zmian będzie raczej rosło niż malało. Kompetencje potrzebne firmom dzisiaj nie będą dokładnie tymi samymi kompetencjami, których będą potrzebowały za dwa czy trzy lata. Dlatego coraz mniej istotne staje się pytanie o to, ilu ludzi powinniśmy zatrudnić, a coraz ważniejsze staje się to, czy potrafimy zapewnić organizacji odpowiednią wiedzę dokładnie wtedy, kiedy jej potrzebuje.

Być może więc zamiast pytać przede wszystkim „ilu ludzi potrzebujemy?”, warto częściej zastanowić się nad tym, jakich kompetencji potrzebujemy, kiedy będą nam potrzebne i jak szybko jesteśmy w stanie je pozyskać.

Bo w wielu projektach najdroższym specjalistą może okazać się właśnie ten, którego nie ma wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebny.

Zachariasz Brusiło

Zachariasz Brusiło

Director of Sales and Business Development

+48 663 913 277

zachariasz.brusilo@sorigo.pl

@zachariaszbrusilo